© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

WIELKANOC NIE-WEGAŃSKA ORAZ PRZEPIS NA HUMMUS

Święta, święta i po świętach. A wraz z nimi na dobre przeminęły moje małe grzeszki ;-)

Bo widzisz, zrobiłam małe 3-dniowe odstępstwo od swoich zdrowych nawyków. Dlaczego? Bo moja rodzina nie jest jeszcze gotowa na mój nowy wymysł jakim jest weganizm i nikt nie przygotowuje specjalnych dań pod jedną osobę... 

 

Ale od początku...

W czwartek rano wyjechałam już do teściów na Lubelszczyznę wraz ze swoim jedzeniem ;-). Specjalnie z okazji świąt oraz ze względu na mój nowy sposób odżywiania upiekłam wegański pasztet (bez jajek, bez mięsa) oraz mój rawwegański chlebek z samych warzyw. 

Byłam przekonana, że przetrwam na tym całe święta....

Jednak nim się obejrzałam, pasztet został zjedzony i to nie tylko przeze mnie ;-) 

Posmakował mojej kochanej teściowej, szwagierce i jej przyszłemu mężowi. Podobnie jak chlebek. Co akurat bardzo mnie ucieszyło, bo lubię zaraż swoją pasją do roślinnego jedzenia :-) 

Szybko jednak okazało się, że mam problem, bo nie bardzo mam co jeść.

U teściowej nie ma sokowirówki czy blendera aby zrobić zdrowy koktajl. Na co dzień je się tam sporo mięsa, jaj i zup ze śmietaną, na którą ja mam alergię :-( 

Ponadto teściowa przygotowała sporo jedzenia, a ja nie miałam serca robić jej problemu, grymasząc, że tego nie jem i tamtego też nie. 

Ugięłam się w sobotę po święceniu jajek - zjadłam pół jajka ze święconki oraz kawałek indyka, zupę ze śmietaną, po której od razu wyszła mi alergia i kawałek ciasta. W niedzielę i poniedziałek podobnie, choć w te dni udało mi się zjeść znacznie więcej warzyw i barszcz bez śmietany. Niestety poległam z ciastami, do których zawsze miałam słabość (szczególnie do szarlotki mojej teściowej i sernika mojej mamy!). 

Z mięsem sobie poradziłam - zjadłam zaledwie kawałek indyka u teściowej, w poniedziałek u mojej mamy mięsa już nie jadłam na obiad, poza pasztetem, który uwielbiam od dziecka. Jadłam też śledzie i sałatkę warzywną.  Trudniej natomiast było oprzeć się ciastom...

Po tych trzech dniach czułam się fatalnie... ociężała, ze wzdętym brzuchem, objedzona chociaż nie rzuciłam się na jedzenie i jadlam z dużym umiarem i rozwagą, senna i pozbawiona energii. 

 Dopiero teraz zwróciłam uwagę, jak ciężkostrawna jest sałatka jarzynowa!

Również teraz zobaczyłam, jak bardzo zmieniły się moje nawyki i co robi nam jedzenie. Majonez, jajka, mięso, ciasta czyli mąka i cukier to zabójstwo dla naszego dobrego zdrowia. I to w tak krótkim czasie!

Wniosek - zostaję w opcji wege!

 

Ciężko było mi wrócić do mojej zdrowej diety. Spożywanie cukru przez trzy dni sprawiło, że we wtorek chodziłam po domu jak narkoman na głodzie. Myślałam, że zwariuję - tak bardzo chciało mi się coś słodkiego. 

A w domu akurat było pół tabliczki czekolady, która leżała od dłuższego czasu i kompletnie mnie nie ruszała....do wczoraj!

Nie dałam się jednak! Zacisnęłam zęby, wiedząc że jeśli ta czekolada wygra to cały mój 6 tygodniowy post pójdzie na marne i wrócę do starych nawyków jak za pstryknięciem palcami!

Bo cukier jest jak narkotyk! Ponoć jest uzależniajacy 8 razy bardziej niż kokaina! Przerażające! Szczególnie, że po słodycze sięgają dzieci od namłodszych lat

(dzięki kochanym babciom podsuwający potajemnie przed rodzicami wszelakiej maści czekoladki i cukierki ;-), a cukier jest ukryty w wieeeelu produktach, o czym większość ludzi nie ma zielonego pojęcia. To właśnie dlatego tak trudno było mi wrócić na właściwe tory. 

 

Z moim cukrowym głodem poradziłam sobie robiąc zdrowe sezamki i popijając je dużą ilością wody z cytryną. Przeżyłam, ale to doświadczenie pokazuje, jak organizm łatwo może wrócić do starych nawyków i jak bardzo domaga się kolejnej dawki cukru, kiedy zapodamy mu trochę  słodkiego smaku. 

 

Kolejny dzień już przeżyłam bez słodyczy i wyłącznie na swoim wegańskim jedzeniu. Dzięki temu czuję się znacznie lepiej, chociaż wiem, że minie kilka dni zanim organizm wróci do pełni formy, a to dla mnie nauczka, że nie warto robić odstępstw. Na kolejne święta pojadę zdecydowanie lepiej przygotowana!

 

Dziś dzielę się z Tobą przepisem na pyszny hummus oraz wegański pasztet (wersja bez jajek). 

 

Hummus

Składniki:

200 - 250g sezamu

Ciecierzyca (z zalewy lub ugotowana przez Ciebie)  - jeśli gotujesz sama, to pamiętaj aby wcześniej namoczyć ją w wodzie przez noc, a następnie ugotować do miękkości. Dobrze ugotowana ciecierzyca to podstawa dobrego hummusu. 

2 ząbki czosnku

Szczypta soli himalajskiej 

Sok z cytryny 

250ml zimnej wody

 

Przygotowanie: 

Tahini - Ziarna sezamu podprażamy chwilę na suchej patelni. Uwaga aby nie spalić ziaren, bo pasta będzie miała gorzkawy posmak. 

Ziarna przesypujemy do blendera o dużej mocy i blendujemy, tak długo aż uzyskamy gładką pastę. Ja do swojej pasty tahini nie dodaję żadnego tłuszczu, jako że sezam sam w sobie już go zawiera. Zobaczysz po chwili blendowania, że pasta staje się oleista i będzie przypominać masło orzechowe. 

 

Do przygotowanego tahini dodajemy 2 ząbki czosnku oraz ugotowaną ciecierzycę. Blendujemy na gładką masę, po czym dodajemy sok z cytryny i sól. 

Na koniec - najważniejszy składnik - zimna woda, którą wlewamy stopniowo, cały czas blendując i sprawdzając konsystencję. 

Osobiście nie przepadam za bardzo rzadką konsystencją hummusu, ale nie lubię też bardzo gęstej masy. 

 

Gotowy hummus możesz posypać papryką słodką i spożywać go ze świeżą kolendrą! 

 

Dla mnie jest to najlepszy dodatek do warzyw, jako pożywna przekąska w ciągu dnia. 

 

 

 

 

Pasztet wegański 

Ten przepis jest podobny do pasztetu, który już przygotowywałam na Boże Narodzenie, jednak tym razem zupełnie bez jaj i z dodatkowymi warzywami. 

 

Składniki:

300 - 400g ugotowanej czerwonej soczewicy

4 łyżki świeżo zmielonego siemienia lnianego

1/2 pora (ok. 25 cm) 

4 marchewki 

2 cebule 

majeranek

curry

kurkuma

sól 

pieprz

papryka ostra 

papryka słodka 

 

Przygotowanie:

Gotujemy soczewicę ( 1 szklanka soczewicy na dwie szklanki wody).  Marchew, cebulę oraz pora siekamy w malakserze lub ścieramy na grubych oczkach na tarce, następnie warzywa (bez soczewicy!) podduszamy przez kilka minut z odrobiną wody. Warzywa mają odrobinę zmięknąć ale nie rozgotować się. W tym czasie mielimy siemię lniane (w młynku do kawy najlepiej) i zalewamy 2-3 łyżkami wrzątku. Po kilku minutach zrobi się kleik. 

Podduszone warzywa mieszamy razem z soczewicą oraz powstałym kleikiem. 

Dodajemy przyprawy wedle uznania i gustu :-) 

Całość przekładamy do keksówki i pieczemy na 160 stopni przez 50 minut. Po upływie tego czasu sprawdzamy patyczkiem konsystencję i ewentualnie pieczemy przez kolejne 10 min. 

 

Ten pasztet jest niezwykle lekkostrawny, a bogactwo przypraw sprawia, że zawartość formy znika w mgnieniu oka ;-) 

 Wiem, że to zdjęcie nie jest najlepszej jakości, ale uwierz mi, że nie zdążyłam zrobić nic lepszego ;-))) Na tym zdjęciu jest już pół formy...

 

Smacznego :-) 

 

 

 

 

 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!