© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

DETOKS - PODSUMOWANIE 1 TYGODNIA

February 21, 2018

Minął właśnie pierwszy tydzień mojego detoksu z dietą Dr Dąbrowskiej. 

Przemyślenia mam różne. Post nie jest łatwy, dokładnie tak jak przypuszczałam.

Chociaż pierwsze dni o dziwo były tak łatwe, że sama się dziwiłam. Zero odczucia głodu, zero ssania i innych nieprzyjemnych doznań. Poza bólem głowy pod koniec dnia drugiego. Wszystko jednak zaczęło się zmienić od 4/5 dnia.... Przyszły pierwsze kryzysy, przyszły chwile zwątpienia i chęci przerwania tego wszystkiego.

 

Są momenty, kiedy wstaję tradycyjnie już o swojej 5:30 i tryskam energią, ćwiczę Pilates, a mój umysł jest na wyżynach swoich możliwości. Ale są też takie momenty, kiedy ogarnia mnie senność, zmęczenie i odczuwam brak energii dostarczanej z pożywienia oraz czuję się słaba, trochę jak w takim letargu. Mózg wtedy pracuje na zwooolnionych obrotach ;-) W takich momentach kryzysowych mam najbardziej ochotę na wielką kromkę, ciepłego, prosto z piekarnika, własnej roboty, pysznie pachnącego chleba z masłem :-))))

Mam też ochotę przerwać to, złapać za cokolwiek, co zapcha mój żołądek i najeść się do syta.  Oczywiście nie robię tego. Walczę z zapachami i zachciankami, a także swoim umysłem, który może więcej niż ciało. 

 

Najgorszym dniem, był dla mnie dzień 5-ty. Wyjeżdżając z domu zapomniałam zabrać ze sobą jedzenia i niestety przekroczyłam odstęp czasowy między posiłkami. To spowodowało, że mało nie przekręciłam się z głodu. Aby nadrobić zaległość zaczęłam jeść tego dnia trochę większe porcje. Niestety nadal czułam głód. Czułam się tak źle, że tego dnia położyłam się spać o 21:00 i natychmiast odpadłam. Rano nadal nie czułam się dobrze. Osłabienie organizmu dawało się we znaki. Odpuściłam Pilates i chwilę po 6 rano wróciłam z powrotem do łóżka... Zmniejszyłam, więc odstęp czasowy do dwóch godzin z trzech i pod koniec dnia moje samopoczucie wróciło do normy. 

 

W trakcie tej diety nie piję w ogóle kawy. I tak nie jestem jakimś wielkim kawoszem, więc spokojnie z niej zrezygnowałam. 

Jem za to warzywa i to w mega ilościach ;-) 

Moje śniadania zazwyczaj wyglądają tak, że jem grejpfruita i wypijam koktajl warzywny z jabłkiem. Moim ulubionym jest zielony shake ze szpinaku, jarmużu, brokuła, cytryny, imbiru, marchewki i buraka lub w drugiej wersji bez buraka i marchewki. 

 

Jem dużo kiszonek (ogórki na zmianę z kapustą) oraz  piję sok z ogórków. Piję także napar z mięty, pokrzywy i czystka. Piję do 3 litrów wody niegazowanej ale ciepłej, przegotowanej z cytryną i imbirem. Dzięki temu organizm się nie wychładza aż tak, jakby mógł.  

Na ten czas zrezygnowałam także z treningów siłowych oraz biegania. Myślę, że nie dałabym fizycznie rady. Stawiam na bardzo umiarkowaną aktywność (Pilates, spacery), dużo odpoczynku oraz ośmiogodzinny sen.  

Jeśli chodzi o zachcianki, to kuszą mnie jedynie znajome smaki i zapachy pożywienia, które przygotowuję dla rodziny. W weekend walczyłam ze sobą, kiedy dzieci jadły pizzę i popcorn. Zapach pizzy sprawiał, że ślinka sama mi ciekła, zaś zapach popcornu sprawił, że musiałam wyjść do innego pokoju. Uświadomiłam sobie, że jestem uzależniona od popcornu, choć wydawało mi się, że jeśli zjem go czasem w kinie lub w domu ogladając film, to nic się złego nie stanie. Pewnie nie, ale pod warunkiem, że to nie jest uzależnienie. W moim przypadku tak niestety jest. Dlatego też, najtrudniej było mi się powstrzymać od zjedzenia choćby jednego pękatego ziarenka ;-)

Na szczęście udało mi się powstrzymać także od tego :-)

 

Zauważyłam również, że zaczęło mi śmierdzieć mięso i o dziwo zupełnie nie tęsknię za jajkami, które jadłam kilka razy w tygodniu. 

Zmieniłam także sposób jedzenia ze względu na dolegliwości żołądkowe, a dokładnie wzdęcia - od rana do 15/16:00 jem wyłącznie surowe warzywa, następnie tylko gotowane, w tym zupy. Po jednym dniu takiego jedzenia, stwierdzam, że jest znacznie lepiej dla żołądka. 

 

W internecie krąży wiele bzdurnych mitów, jakoby ta dieta była strasznie monotonna i sprowadzała się do jedzenia samych marchewek ;-) Do wyboru jest tak wiele warzyw, że naprawdę jest w czym wybierać w codziennym menu. Ważne - aby wcześniej zaplanować i przygotować sobie posiłki, tak aby nie zostać na głodzie. 

 

Poza walką wewnętrzną i trenowaniem swojej wytrwałości, póki co nie widzę jakiś wielkich zmian. Może ciało odrobinę jest mniej "napuchnięte" ale chyba zbyt wcześnie, aby cokolwiek widzieć. Zaczęła mi natomiast schodzić alergia, która mi wystąpiła już jakiś czas temu na nadgarstku i całkowicie zniknął mi katar, z którym zmagałam się przez prawie trzy tygodnie, z powodu zapalenia zatok. 

 

Podsumowując ten pierwszy tydzień - post to niezwykła walka ze sobą, ze swoimi słabościami i cieszę się, że nadal trwam, pomimo trudnych momentów. 

 

A poniżej podaję Ci dwa przykładowe przepisy: 

 

Zupa krem z dyni

Składniki:

Dynia Hokkaido średniej wielkości

2 cebule 

6 ząbków czosnku - u mnie na ostro ;-) 

kawałek papryczki chili 

2 marchewki 

kawek selera 

imbir

cynamon

kardamon

gałka muszkatołowa

papryka słodka 

papryka ostra

pieprz 

natka pietruszki/jarmuż/kolendra

 

 

Przygotownie:

Ok 30 -40 min. 

Do garnka wrzucamy drobno posiekaną cebulkę, zalewamy odrobiną wody i gotujemy aż cebulka się "zeszkli". Nastepnie dodajemy pokrojone na kawałki marchewki, seler, posiekany czosnek, imbir i papryczkę chili, a także obraną i pokrojoną na mniejsze kawałki dynię. Zalewamy 2-4 szklankami wody i gotujemy pod przykryciem. Kiedy wszystkie warzywa już zmiękną, dodajemy przyprawy wedle uznania. Ja lubię kiedy ta zupa jest słodkawo-pikantna i korzenna w sswoim maku, stąd też całe bogactwo przypraw. Na koniec blendujemy zupę na gładki krem. 

 

Ja podawałam z bazylią lub chipsami jarmużowymi ale najlepiej smakuje ze świeżą kolendrą. 

 

 

 

 

Przepis na kapustę jarską 

Skladniki:

1/2  główki kapusty białej lub 1/2kg

1/2kg kapusty kiszonej

2 marchewki

2 cebule 

czosnek (u mnie 6 ząbków)

duży kawał imbiru

papryczka chili

liść laurowy

ziele angielskie 

pieprz

kolendra w ziarenkach

kurkuma

kmin rzymski

papryka słodka

papryka wędzona (odrobinę)

papryka ostra

curry (odrobina) 

 

Przygotowanie:

Do garnka wrzucamy posiekaną cebulę i czosnek, zalewamy niewielką ilością wody. Po chwili dorzucamy wrzystkie pozostałe składniki, zalewamy wodą, tak aby dokładnie zakryć wszystkie produkty, ale uwaga żeby nie przesadzić z ilością - nie chcemy aby wyszła nam zupa! 

Wodę dolewamy co jakiś czas, bo sukcesywnie będzię nam wyparowała z garnka. Całośc dusimy ok. godziny lub dłużej pod przykryciem, mieszając raz po raz, aż składniki zmiękną i przejdą pięknym aromatem przypraw. 

U mnie kapusta podana z dużą ilością koperku, bo tak smakuje najlepiej ;-)

 

 

Smacznego! 

A jeśli podobnie jak ja, jesteś na diecie dr Dąbrowskiej, to trzymam mooocno kciuki za Ciebie!

 

Z miłością, 

Ola

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!