© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

50 SPOSOBÓW NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE - SPOSÓB #29 ZATRZYMAJ SIĘ, CHOCIAŻ NA CHWILĘ

February 16, 2018

 

Na dzień dobry muszę się wytłumaczyć. 

Wiem, że ostatnio ociągam się trochę z pisaniem cyklu 50 sposobów i jednocześnie wiem, że skoro tu jesteś nadal ze mną, to te treści interesują Ciebie i czekasz na ich publikację. Dziękuję, że jesteś! Bo gdyby nie Ty, to moje stukanie w klawisze nie miałoby większego sensu...trochę jak pisanie wierszy do szuflady, które nigdy nie ujrzą światła dziennego...Dobra! Popłynęłam teraz ;-)))

 

Moje ociaganie nie wynika z lenistwa, lecz z jakiegoś trudnego czasu, przez który ostatnio przechodziłam i z którego już się wygrzebałam. 

W ostatnich tygodniach miałam spory problem z koncentracją, ze spadkiem formy psychicznej, szczególnie po powrocie z ferii zimowych, które zupełnie mnie rozbiły.  Zawalałam każdy możliwy termin, unikałam zbędnych rozmów telefonicznych, nie potrafiłam niczego dokończyć. Wszystko rozgrzebane i z każdym kolejnym dniem moja lista niewykonanych zadań zaczęła przypominać mały kopczyk. Aż któregoś dnia, kiedy przyszła choroba (przeziębienie + zapalenie zatok) postanowiłam zostać w łóżku. Spędziłam w nim kilka dni, dając sobie przyzwolenie na to, aby zupełnie odpuścić i nic nie robić. Tak na serio nic. Takie NIC drukowanymi literami. Chociaż początkowo było mi trudno zaakceptować fakt, że nawalam w swoim własnym biznesie, że nawalam przed samą sobą i siebie zawodzę. Potrzebowałam skupienia na sobie, aby odnaleźć odpowiedzi na kilka pytań w swoim sercu. Taaak. One zawsze są tam, na dnie. I choć trudno czasem do nich dotrzeć, to jednak cała prawda o nas, jest w nas samych. 

Co się zadziało? Przyszło ogromne zwątpienie, czy to co robię ma sens. W jednej chwili moje wszystkie cele długoterminowe, krótkoterminowe straciły dla mnie znaczenie, stąd ta niechęć, aby realizować swoje zadania. Co więcej, czułam ogromną presję na sobie, przez co nie mogłam i nie chciałam z nikim o tym pogadać. A nawet jeśli próbowałam, to czułam się zupełnie niezrozumiana.

Straciłam zupełnie wenę, nie wiedziałam o czym mam pisać. Dopadł mnie marazm, który nie chciał w żaden sposób ustąpić i ten brak koncentracji... jakaś masakra! 

 

Wrzucenie na luz i zaakceptowanie takiej sytuacji pokazało mi (już nie pierwszy raz), że takie momenty są potrzebne. Aby nabrać dystansu, aby sprawdzić, czy to co robimy jest dla nas nadal ważne i czy przypadkiem nie zagalopowałyśmy się gdzieś, gdzie nie powinnyśmy. 

Czasem leżenie w łóżku i patrzenie w sufit też ma sens. Nawet dla mnie - osoby, która lubi działać i ciągle musi być w ruchu. Chociaż przyznaję, że znacznie łatwiej leży się, kiedy jesteś na etacie, zaś pracodawca płaci za Twoje L4 ;-).

W tym czasie zrozumiałam, że przygniotła mnie presja, ogrom celów, które sobie wyznaczyłam i chyba zbyt szybkie tempo nabrane już od końca minionego roku. Przyszły do mnie refleksje, że nie da się zrobić wszystkiego naj. Nie da się być we wszystkim naj. I najważniejsze - nie da się zrobić wszystkiego od razu. Nie od razu Rzym zbudowano....Szczególnie w swoim biznesie. Zrozumiałam, że takie myślenie nie oznacza wcale, że coś olewam. Nie. To pokazuje, że po prostu szanuję również swoje ciało i ważne dla mnie wartości takie jak rodzina, zdrowie a także Balans przez duże B, który za chwilę mógłby się zupełnie zatracić. 

Dzięki temu, że dałam sobie czas, w którym zupełnie odpuściłam kontrolę, zobaczyłam swoje cele ze znacznie szerszej perspektywy. Zupełnie nowej, której wcześniej nie dostrzegałam. Zatrzymałam się i zweryfikowałam je, sprawdziłam czy nadal są tak samo dla mnie istotne i czy nie trzeba czegoś zmienić. Takie zatrzymanie w tu i teraz na polu biznesowym. Myślę, że to coś, czego musiałam się po prostu nauczyć właśnie w biznesie (jako, że miewałam tendencje do zatracania się w swojej pracy, która jest również moją pasją) 

 

Moment zatrzymania jest niezwykle ważny. Nie tylko w sferze biznesowej ale w kontekście całego naszego życia. Naszych relacji, naszych pasji, naszego rozwoju i wzrostu. Człowiek nie może bezmyślnie podążać za stadem owiec. Nie może działać niczym maszyna, w schemacie od-do. 

Musimy mieć czas na refleksję, na weryfikację naszego kierunku działania. 

Musimy umieć zajrzeć w głąb siebie, aby odnaleźć ważne dla nas odpowiedzi. 

Musimy zadbać o swoje zdrowie, ciało, umysł i duszę. O nas - jako całość, a nie cząstki. I bardzo celowo używam tutaj słowa muszę - które zazwyczaj działa na mnie jak płchta na byka. Jednak tu, jest jak najbardziej wskazane.

 

Przychodzi mi tu na myśl pewien sposób treningu na siłowni - ćwiczenia na daną partię ciała, czyli np. dzisiaj ćwiczę ramiona, jutro nogi itd.  Nigdy nie potrafiłam ćwiczyć w taki sposób.  Zawsze kiedy wykonywałam taki trening, czułam ogromny niedosyt. Bo ja chciałam zająć się całym ciałem, a nie jedynie jakąś partią. Właśnie dlatego najbardziej lubię Pilates - bo mam chwilę prawdziwego zatrzymania i możliwość zadbania o siebie w sposób kompleksowy.Ot, taka mała dygresja.  

 

Jeśli więc czujesz na sobie jakąś presję, lub ogarnął Cię lęk, niemoc, bezradność czy poczucie braku sensu, albo nie pamiętasz jakie właśnie było światło, kiedy przejeżdżałaś przez skrzyżowanie, to znak, że czas się zatrzymać i skupić na sobie. Zaakceptuj ten moment i daj sobie przyzwolenie na chwilę STOP. Nie psuj tych cichych godzin, niecierpliwie przebierając nogami, aby powrócić do aktywności. Szukaj mocy w swojej niemocy. 

 

U mnie po kilku dniach leżenia w łóżku i po nowych refleksjach przyszła chęć zmiany. Zabrałam się więc za zmianę nawyku, czując, że właśnie to mi pomoże.  Stopniowe przestawienie budzika i wydłużenie doby o 1,5 godziny (z pobudki o 7:00 na 5:30) dało mi więcej czasu wyłącznie dla siebie. To czas kiedy na dworze jest zupełnie ciemno, a moi ukochani jeszcze smacznie śpią. 

Ja natomiast zatapiam się w tej ciemności i jestem wyłącznie ze swoim umysłem, sercem, ciałem i duchem. Nic mi nie przeszkadza. Nic mnie nie rozprasza. To czas na wartościową rozmowę ze sobą. To czas zanurzenia się w sobie i czas zatrzymania, choć na chwilę w tym codziennym pędzie. 

 

To sposób, który na mnie działa, podobnie jak wędrówki po górach, w których potrafię być zatopioną w swoje myśli i emocje introwertyczką, którą na codzień raczej nie jestem ;-)

 

Znajdź swój sposób na bycie tu i teraz, na chwilę zatrzymania i wsłuchania się w siebie. To najlepszy sposób, aby wzrastać... 

 

 

Z miłością , 

Ola

 

 

 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!