© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

HARDCOROWY DETOKS

February 15, 2018

Wczoraj rozpoczął się Wielki Post, a ja w tym czasie co roku podejmuję nowe wyzwania, najczęściej związane z pracą nad jakimś konkretnym nawykiem. To jest fajny czas na zmiany dla ciała, umysłu i ducha. Nawet fajniejszy niż Nowy Rok, bo trwa tylko 40 dni ;-) A w tym czasie naprawdę zmienić się może baardzo dużo. 

We wtorek wieczorem, tuż po tym jak nagotowałam cały gar przepysznych gołąbków (oczywiście takich tradycyjnych z mięsem), podjęłam decyzję, że chcę ten czas wykorzystać na post - czyli 40 dniową dietę dr Dąbrowskiej. Może być lekki hardcore, szczególnie podczas gotowania obiadów dla męża i dzieci lub robienia dla nich śniadań składających się z jajek! Bo ich brakuje mi najbardziej, już od pierwszego dnia. No ale chciałam, to mam, a że ja bardzo lubię wyzwania, to wchodzę  w to :-) Myślę też, że do takich postów trzeba po prostu dojrzeć, tym bardziej że dietę dr Dąbrowskiej znam już od lat ale nigdy nie byłam na nią gotowa. 

 

Ten post/ta dieta potrzebna mi jest  z kilku powodów:

Po pierwsze - muszę sprawdzić siłę swojego charakteru. Ostatnio miałam trochę gorszy okres sama ze sobą i potrzebuję wewnętrznego wzmocnienia (o tym przeczytasz jutro na blogu). Więc myślę, że taka próba dużo mi powie o mnie samej. 

Po drugie - robię to ze względów zdrowotnych. Myślę, że jestem w pełni gotowa (mentalnie) wejść na kolejny poziom dbania o swoje zdrowie. U mnie w tym temacie wszystko odbywa się stopniowo, w odpowiednim czasie i wtedy kiedy jestem w pełni na to gotowa. Nic na siłę, nic bo ktoś tam coś. Wszystko zgodnie z moimi potrzebami. Już kilka lat temu nauczyłam się dokładnie słuchac mojego ciała i reagować na sygnały, które mi wysyła (również te - jeśli chce abym zjadła czekoladę... chyba że te sygnały są codziennie - wówczas wiem, że organizm robi sobie ze mnie jaja, a ja wpadam w nałóg czekoladowy :-) ).

Aktualnie pracuję mocno nad uregulowaniem naturalnego i najzdrowszego trybu życia dla organizmu, czyli wstawania o 5 - 5:30 i kładzenia się spać o 21:00. Nie oznacza to, że o 21:00 już chrapię. Kładę się po prostu do łóżka i pilnuję, żeby po 18:00 nie włączać już komputera, a od 21:00 nie robić nic na telefonie (z tym jest oczywiście najtrudniej) i zero TV (to akurat w ogóle nie problem, bo już od kilku lat TV oglądam w weekend, kiedy mam ochotę na dobry film lub raz na ruski rok w tygodniu kiedy potrzebuję - jak ja to mówię - odmóżdżyć się), a także aby zasnąć najpóżniej do 23:00.

 

Myślisz, że to nierealne dla matki z dwójką dzieci? Dokładnie tak samo myślałam, szczególnie kiedy dowiedziałam się o tym cyklu na jednym z warsztatów gotowania wg pięciu przemian (na których byłam rok temu), ale jednak moje doświadczenie pokazuje mi, że da się i naprawdę jest to najbardziej optymalne i najzdrowsze rozwiązanie dla naszego organizmu.

Aby rozwiać Twoje wątpliwości, to że nie jestem na etacie, nie oznacza, że mam duużo wolnego czasu. Mam go tyle samo co Ty, bo pracując z domu pracuję w systemie 9-16 lub dłużej, kiedy prowadzę popołudniowe sesje coachingowe. Nauczyłam się inaczej zarządzać swoim czasem, I od godziny 17:00 staram się być już wyłącznie dla rodziny. W czasie pracy nie wykonuję żadnych domowych obowiązków, poza wstawieniem prania (nawet jeśli cały dzień jestem w domu, ale o tym napiszę w innym poście. 

Dzięki temu, że wstaję tak wcześnie (doszłam już do 5:30) zyskałam całe 1,5 godziny czasu wyłącznie dla siebie. Bez mama to, mama tamto... Czas tylko dla mnie! Dzięki temu, o godzinie 7:00, kiedy wszyscy wstają, jestem już wyćwiczona (codzienny Pilates i stretching po prostu działają cuda!), nastawiona mentalnie do nowego dnia i pełna wigoru. Na prawdę polecam! 

I ponoć nieprawdą jest, że ludzie dzielą się na skowronki i sowy. Choć sama uważałam się kiedyś za sowę i nie wyobrażałam sobie tak wczesnego wstawania... to jednak dziś wiem, że da się!

 

Trzecim powodem, dla którego przeprowadzam tę dietę jest mój rozwój duchowy, który mocno wiąże się z punktem pierwszym. 

 

A czwarty - bardziej jako efekt uboczny - to pozbycie się kilku (3-4) zimowych kilogramów, szczególnie tych, z okresu ferii zimowych, gdzie zajadałam się kalorycznymi posiłkami, głównie ze względu na spędzanie całego dnia na stoku. 

 

Pierwsze wrażenia

Pierwszego dnia bolała mnie mocno głowa, szczególnie w drugiej połowie dnia. Miałam nawet ochotę rozszarpać moje dzieci, które miały totalną głupawkę pod wieczór ;-) 

Dziś - drugi dzień, jest znacznie lepiej. Głowa nie boli mnie wcale, jest mi natomiast zimno. Aby temu zaradzić piję dużo ciepłej wody z cytryną i jem gotowane warzywa - w postaci kremu z pomidorów i cebulki oraz wieczornego leczo, które przyrządzę i zjem na kolację. 

 

A poniżej podaję Ci moje menu:

 

I śniadanie:

szklanka ciepłej wody z cytryną - nota bene, ciepła woda towarzyszy mi przez cały dzień, żeby dogrzać organizm

jabłko

koktajl warzywno-owocowy (szpinak, cytryna, ogórek, marchewka, jabłko) 

 

II śniadanie:

koktajl warzywno-owocowy j.w.

2 x surowa marchewka

 

Lunch:

Zupa krem z pomidorów (marchewka, cebulka, pomidory) 

jabłko 

koktajl warzywno-owocowy

 

Podwieczorek:

koktajl warzywno-owocowy

 

Kolacja:

Leczo 

 

Wieczorny update

Leczo wyszło przepyszne! Zjadłam wielką michę i jestem bardzo najedzona. Popite wielką szklanką przegotowanej wody z cytryną. 

 

Przepis na leczo:

Do garnka wrzucam 2 x posiekane cebule, zalewam odrobiną wody i duszę pod przykryciem. Po chwili dodaję czosnek ( mnie 6 ząbków) i 1 paprykę czerwoną i 1 zółtą pokrojone w kostki. 

Potem kolejno 1 x cukinię,  1 x bakłażana, pomidory z puszki oraz przyprawy: duuużo suszonej bazylii, ziół prowansalskich, szczypta papryki ostrej, szczypta papryki słodkiej, gałka muszkatołowa, pieprz. 

Na koniec dodałam kilka świeżych listków bazylii. 

 

Dzieciaki wykąpane, bajka przeczytana, a ja idę do łóżka z książką :-) 

 

Dobranoc! 

 

 

 

 

 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!