© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

TŁUSTY CZWARTEK VS. CHUDY CZWARTEK CZYLI PĄCZKOWY NIEWYPAŁ

February 9, 2018

Wczorajsze święto pączka chyba na dobre wyleczyło mnie z pączków ;-), a przynajmniej z ich robienia. 

Jako, że ostatnio coraz więcej eksperymentuję w kuchni i sprawia mi to nie lada przyjemność, postanowiłam podejść ambitnie do zadania i przygotować pączki samodzielnie. Dumna jak paw albo pawica poszłam do pobliskiego sklepiku i kupiłam potrzebne składniki. Takie, że jak je wszystkie ustawiłam na blacie, to sama nie mogłam się nadziwić, że ja naprawdę będę ich używała i to wszystkich naraz. Drożdże, mąka pszenna (po której dosłownie puchnę w oka mgnieniu, szczególnie w połączeniu z drożdżami), mleko krowie( które powoduje u mnie wzdęcia), cukier biały (OMG!!!), cukier puder (ta sama biała śmierć tyle, że w proszku), czysta wódka (której nie konsumuję) do tego jaja, masło, które akurat spożywam na codzień. No dobra. Bez przesady. Nie dajmy się zwariować. Jak już szaleć, to na całego i bez wyrzutów sumienia.... Miałam ochotę na tłuste, prawdziwe pączki i postanowiłam spełnić swoje życzenie ;-)

Skąd zaś ta duma? No wiadomo! Będę sama robić pączki, a nie kupować jakieś gotowce! I właśnie ta pycha mnie zgubiła na późniejszym etapie, o czym za chwilę się przekonasz ;-)

Przepis na pączki wygrzebałam, na jednym ze znanym blogów kulinarnych. Wszystko super. Krok po kroku według instrukcji. 

Ciasto zagniótł mi termomix, bo uznałam, że zrobi to znacznie lepiej niż ja. I szybciej. 

 

Wyrobione ciasto odstawiłam w ciepłe miejsce, przykryłam ściereczką i cierpliwie odczekałam ponad 30 min. 

 

 

Następnie podgrzałam w garnku olej i zabrałam się za lepienie pączków. 

Hmmm, nie wiedzieć czemu, moje pączki średnio się kleiły (chyba przesadziłam z ilością mąki) i w sumie bardziej przypominały sakiewki niż okrągłe kulki. Niekiedy cały malinowy dżem babcinej roboty wyłaził na wierzch i nie dawał się zakleić. 

 

 

 

Kiedy zaczęłam wrzucać je na olej, pączki zaczęły się jarać na czarno ( a w przepisie mówili, że ma być złoty kolor). Zmniejszyłam ogień i trochę było lepiej. 

Kiedy zaczęły nabierać objętości podczas smażenia, uradowana uwierzyłam, że jednak finalnie będą przypominały prawdziwe pączki....Cóż, na nic ta nadzieja... pączki przypominały, jak to później określiła je moja córka: spalonego kurczaka, zwęglony brokuł, orzecha włoskiego i kupę ;-)))) Mój niespełna 6-cio letni syn stwierdził, że przyprószone wyglądają trochę lepiej. I tego ostatniego się trzymałam! Nie ważne, że mało wyględne! Ważne, że moje, własne, lepione pomimo wszelkich przeszkód! 

 

 

 

Niestety w przepisie nikt nie wskazał ile czasu powinno się smażyć pączki. Wyraźnie napisane było, aby smażyć je do momentu zarumienienia na złocisty kolor.... Więc moje, czarne musiały szybko wychodzić z tej olejowej kąpieli, jak się później okazało, na wpół surowe, po których momentalnie rozbolał mnie brzuch.  

Szkoda, że mój mąż wieczorem powiedział mi o sprawdzaniu ich stanu wykałaczką w trakcie smażenia... trochę za późno na takie lekcje. Szkoda, że sama na to nie wpadłam.... 

 

 

Finał finałów taki, że kikanaście pączków lub pączkopodobnych tworów wylądowało w koszu, a my pocieszyliśmy się pączkami kupnymi. 

 

Ta cała sytuacja przypomniała mi coś zabawnego. Kiedy zaczęliśmy spotykać się z moim mężem, czyli ponad 12 lat temu, w prezencie dostałam od niego fartuszek z napisem: "Lepiej całuję niż gotuję". W tamtym czasie naprawdę miałam dwie lewe ręce do gotowania i jedyne co potrafiłam zrobić to były składane tosty i pyszną herbatę ;-) Dziś jestem już "trochę" bardziej zaawansowana z tym gotowaniem ale jak widać, nadal ziarnko prawdy w tym jest ;-))) 

 

Jedno jest pewne - moje końcowe arcydzieło ubawiło mnie po pachy. Polskim cukiernikom nie zagrażam i dobrze, że jestem świadoma innych talentów, bo w przeciwnym razie musiałabym topić smutki w tej wódce, która została;-) 

 

Chyba jednak jestem skazana na fit life, bo lepiej wychodzą mi kulki mocy niż okrągłe pączusie ;-)

 

Mam nadzieję, że przynamniej Ty najadłaś się dobrych pączków i pośmiałaś się trochę razem ze mną czytając ten post ;-)

 

Ściskam, 

Ola

 

 

 

 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!