© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

50 SPOSOBÓW NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE - SPOSÓB #22 CZERP SIŁĘ Z DOŁKÓW

November 28, 2017

 fot. by Karolina Kotula

 

 

Każdy z nas w swoim życiu doświadcza tzw. dołków. Nieraz dołki są małe, płytkie i ledwie zauważalne. Innym razem są to prawdziwie głębokie doły, z których trudno wyjść. 

Dla każdego z nas, przyczyna dołka może być inna. 

Dla kogoś dół będzie związany z rozpadem małżeństwa, dla kogoś innego z poważną chorobą, jeszcze dla kogoś może być spowodowany utratą pracy, czy problemami finansowymi. Powodów jest mnóstwo...

 

Kilka dni temu, na inspirującym wieczorze pt: Stolica Inspiracji miałam ogromną przyjemność opowiedzieć o tym, jak wyszłam ze swojego doła, w którym nie tylko siedziałam, ale tkwiłam zakopana po samą szyję, przez wiele lat. 

 

Ten dół był mocno związany z niską samooceną i niskim poczuciem własnej wartości, z ogromnym poczuciem wstydu i poczuciem winy, przez jeden mały, banalny błąd. Przez wiele lat bałam się pogadać z kimkolwiek, zarówno z moimi najbliższymi, jak i ludźmi, którzy wtedy mogli mi pomóc. 

 

Tkwiłam latami w dole, zakopując się w swoje ograniczające przekonania, ukrywane, nieuwolnione emocje oraz cały bagaż okropnych myśli i skrzywiony obraz swojej osoby. Taki stan był męczący przede wszystkim dla mnie samej.

W dzień nakładałam maskę - turbo pewnej siebie dziewczyny, w nocy - wyłam w poduszkę bo czułam się jak zero. Trwało to kilka ładnych lat. Nie wiem do dzisiaj, czy ktokolwiek wówczas wiedział, jak mała czułam się w środku, jak bezwartościowa i żałosna byłam dla samej siebie.

Każdego dnia skutecznie podcinałam sobie skrzydła, zrzucając winę na ten okropny i niesprawiedliwy świat. Nie lubiłam siebie, nie szanowałam siebie, a co najgorsze - nie potrafiłam tego zmienić. Tak mi się przynajmniej wydawało... Za to udawanie - powinnam wtedy dostać Oskara... Dusza towarzystwa, uśmiechnięta, wszędzie pierwsza, ciągle udowadniajaca swoją wartość. Bywałam wredną suką, bo nie ufałam ludziom. 

Uciekałam w kolorowe drinki i dragi, bo dzięki nim czułam się silniejsza. Wierzyłam, że one pomogą. I pomagały - na chwilę. Bo już rano, przychodził ból głowy i cała kobieca godność odchodziła gdzieś hen daleko....

 

Co się zmieniło?

Któregoś dnia, tupnęłam nogą, wkurzyłam się na swoje użalanie i postanowiłam coś z tym zrobić. 

Wierzyłam w głębi serca, że życie nie może polegać na udawaniu i użalaniu się nad sobą. Miałam dosyć łez. Miałam dosyć odgrywania jakiś pieprzonych ról, tylko po to aby poczuć akceptację wśród ludzi....Chciałam być w pełni sobą i chciałam naprawdę cieszyć się życiem. 

 

Właśnie w tamtym momencie pod okiem mentorów, coachów i trenerów rozpoczęła się moja metamorfoza. Moja ogromna, wewnętrzna przemiana. Zmiana myślenia, zmiana przekonań na temat ludzi, kobiet, przyjaźni damskiej, świata, zycia i przede wszystkim - na swój własny temat. 

Czułam się jak cebula, którą delikatnie obierasz warstwa po warstwie, aby na koniec dobrać się do tego, co bolało najbardziej. 

To był długi proces budowania siebie....

 

Wybaczyłam sobie, wybaczyłam ludziom. Z każdym dniem czułam, że rosnę i zmieniam się na lepsze. Odzyskuję balans, równowagę wewnętrzną, która była mocno zachwiana pomiędzy niską samooceną, a wygórowanym ego, coś w stylu: ja Wam wszystkim pokażę!

 

Nigdy nie zapomnę, kiedy któregoś dnia stanęłam przed lustrem i dostrzegłam piękną kobietę. Kobietę, ktora jest piękna zewnętrznie ale przede wszystkim, która jest piękna wewnętrznie. Kobieta, która nie musi już udawać, która ma czyste serce i szczerze lubi, szanuje i akceptuje siebie w pełni. A co więcej - kobieta, która ma prawdziwą wartość do przekazania innym. 

 

To było niesamowicie przełomowe doznanie, które zmieniło mnie diametralnie. 

 

Z czasem pokochałam ludzi, pokochałam życie, pokochałam siebie. 

Wyszłam z doła. Zaczęłam żyć na nowo. Pełną piersią. W pełni będąc sobą. 

 

I tak z perspektywy czasu, myślę sobie, że z jednej strony straciłam tak dużo czasu na użalanie się nad sobą i tkwienie w tym całym gównie, a z drugiej strony wiem, że tak miało być. Bo właśnie dzięki temu narodziłam się na nowo, silniejsza, pewniejsza siebie, z pięknym, szczerym sercem. 

 

Od tamtej pory, nie raz zdarzały mi się trudne chwile. I wiem, że takie będą się jeszcze zdarzały. Bo życie nie jest usłane różami. Bo jak mówi wiecznie uśmiechnięty Łukasz Jakóbik - "Życie to sinusoida". Bo życie polega na tym, aby czerpać mądrość z każdego dołka. Aby uczyć się siebie, poznawać siebie bardziej, stawać się silniejszym, odważniejszym i mocniejszym.

 

Dziś wiem, że to właśnie te trudne chwile mnie ukształtowały i jestem szczerze wdzięczna za nie. Gdyby nie te momenty, nigdy nie poznałabym siebie tak dobrze, nigdy nie odkryłabym swoich talentów, a słabości nie przekułabym w swoje mocne strony. 

 

Dziś, dzięki temu, mogę dzielić się z innymi swoim doświadczeniem i sposobami na to jak wychodzić z dołków z wewnętrzną MOCą. 

 

Dziś również wiem, że jednak nie warto spędzać zbyt wiele czasu w dole. Szkoda go marnować na smutek, żal i rozgoryczenie. Lepiej potraktować go jako lekcję mądrości i szybko znaleźć sposób aby z niego wyjść. Wiem, łatwo powiedzieć....

 

Ale jednego jestem pewna. Skoro ja mogłam wyjść z doła, to Ty również możesz. Niezależnie od tego, w jak głębokim gównie aktualnie tkwisz. 

 

Z miłością i ogromną wiarą w Ciebie!

Ola

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!