© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

50 SPOSOBÓW NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE SPOSÓB # 20 - PODEJMUJ TRUDNE DECYZJE

November 7, 2017

 

 

W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, kiedy musimy podjąć jakąś decyzję. Często niełatwą i wymagającą od nas wyjścia poza swoją strefę komfortu, przełamania wewnętrznych granic, oporów, przerobienia swoich ograniczających przekonań, które nierzadko bezczelnie kłębią się w naszych głowach…

 

Podjąć trudną decyzję nie jest łatwo. Szczególnie jeśli dotyczy ona totalnej zmiany dotychczasowego życia. Wiele z nas zastanawia się, czy ta decyzja będzie tą właściwą. Jakie będą konsekwencje mojego wyboru.. czy aby na pewno wybiorę dobrze... a co jeśli wybiorę źle...

 

Osobiście, wielokrotnie byłam i pewnie nie raz będę w takim momencie, że muszę coś wybrać, podjąć jakąś decyzję. I przyznam, że nie zawsze przychodziło mi to z lekkością.

 

Decyzje podejmowałam na różne sposoby.

Czasem unikając podjęcia decyzji w ogóle. Metoda na tak zwane unikanie. Bierna postawa – wierząc, że rozwiązanie przyjdzie samo. Plus był taki, że nie musiałam się zastanawiać, ani martwić czy mój wybór będzie ok. Minus – zrzucałam odpowiedzialność na tzw. los. Czekałam sobie biernie, co los mi przyniesie. Efekt był taki, że często nie byłam zadowolona z podjętego wyboru

i wkurzałam się na los, że znowu przynosi mi coś, czego nie chciałam.

 

Inną metodą było wypytywanie się innych o radę. Co zrobiłabyś na moim miejscu? A co Ty byś zrobił? Plus był taki, że zawsze mogłam zrzucić odpowiedzialność za podjętą decyzję na kogoś innego. Minus – nie brałam odpowiedzialności na siebie i miałam pretensję do innych, że źle doradzili.

Po pewnym czasie zrozumiałam, że pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie. Bo brakowało mi jaj, odwagi aby podjąć decyzję i wziąć sprawy zupełnie w swoje ręce. A prawda jest taka, że nikt za Ciebie decyzji nie podejmie, a doradzając Ci Twój "doradca" patrzy na dany wybór tylko poprzez własną „mapę”, przepełnioną swoimi obawami, przekonaniami, wartościami itp.

 

Zdarzało mi się także podejmować decyzje pod wpływem impulsu. Tak rzuciłam kiedyś pracę, dosłownie z dnia na dzień, bez żadnego planu, przemyślenia, przespania się i oswojenia siebie i moich bliskich z moją decyzją. Raptus wystrzelił niczym karabin maszynowy! Co prawda, nie miałam innego wyjścia, bo wiedziałam, że nie mogę tolerować ani sekundy dłużej zachowania szefa, który w impertynencki sposób pogwałcał moje wartości i nie szanował swoich pracowników.

 

Kolejną metodą, trochę już bardziej proaktywną i jednak bardziej przemyślaną, było sporządzanie listy za i przeciw, plusów i minusów, czasem robiąc dokładniejszą analizę SWOT. Metoda sprawdzała się w przypadku podjęcia decyzji o wyborze pracy, jeśli na przykład miałam dwie propozycje w tym samym czasie. Nadal jednak była metodą płytką, bo tak naprawdę nie do końca wiedziałam, dlaczego coś wpisuję po stronie plusów, a dlaczegoś coś innego po stronie minusów.

 

Za wyborem i podjęciem decyzji, zawsze stoją nasze wartości. Czy znasz swoje wartości? Czy wiesz co jest ważne dla Ciebie? Dziś nie będę się skupiać na wartościach, bo to zostawię na kolejny post 😊

 

Na początku października br. stanęłam kolejny raz przed poważnym wyborem. Od dłuższego czasu borykałam się z myślą, czy zrezygnować ze swojej poduszki finansowej w postaci pracy przy projekcie, który zapewniał mi stały dochód, ale zabierał mi cały cenny czas, który mogłabym w pełni wykorzystać na swoje działania, czy też może trwać w tej sytuacji i dalej działać tak jak działałam przez ostatni rok. Decyzja trudna, bo wiedziałam doskonale jakie są plusy i minusy. Wiedziałam jakie są szanse i jakie zagrożenia. Dodatkowo dochodził ogromny lęk przez rzuceniem się na naprawdę mega głęboką wodę, przekonania typu; jestem matką i muszę myśleć o dzieciach, a co jak to, co chcę zrobić nie wyjdzie, a co jak nie zarobię i nie utrzymam się….. Masa tego typu przemyśleń, które wcale mi nie pomagały.

 

Znasz to?

Mogę się założyć, że tak!

 

Cała sytuacja tak bardzo mi ciążyła, że widziałam tylko negatywne strony. Czułam się dokładnie tak, jak czują się moi klienci, którzy przychodzą do mnie na sesje coachingowe, aby rozwikłać swoje problemy. Byłam więźniem we własnym tunelu myślowym, na końcu którego zamiast światełka nadziei, była jedynie gęsta mgła. Wiedziałam jednak jedno. Że jeśli nie zdobędę się na odwagę i nie wyjdę ze strefy komfortu – prędzej czy później uduszę się przez własne wyimaginowane ograniczenia. Być może zapytasz teraz dlaczego sama nie poszłam na coaching? Bo wiedziałam, że jedyną rzeczą jaką potrzebuję, to ściągnąć kajdany lęków i obaw i zmierzyć się z tym sama. Właśnie po to aby udowodnić sobie, że jestem spójnym coachem, który na sobie testuje metody, którymi pracuje później z ludźmi. I tak też zrobiłam.

Wyjechałam w góry, gdzie w otoczeniu przyrody i wszechogarniającej ciszy dałam sobie dwa dni na podjęcie decyzji. Relację z tego wyjazdu możesz przeczytać tutaj. 

 

 

Co zrobiłam? W trakcie mojej samotnej wędrówki, w trakcie licznych refleksji odpowiedziałam sobie na kilka pytań, które w ogromnej mierze wpłynęły na to, iż zamiast mgły pojawiło się światełko.

 

1. Sprawdziłam, czy moja decyzja, niezależnie od tego,co postanowię jest ekologiczna? Czy moja decyzja kogoś skrzywdzi? Czy kryje się za nią jakieś niebezpieczeństwo?

I tak odpowiedziałam sobie na to pierwsze pytanie. Stwierdziłam, że jedynym niebezpieczeństwem jest moje nieszczęście, które sama sobie zafunduję, jeśli nadal zostanę przy projekcie, który lubiłam ale do którego nie miałam już serca. Jedynym niebezpieczeństwem byłoby nie zadbanie o siebie w całej sytuacji. Bo jak mogłabym dalej pisać o szczęściu, gdybym była nieszczęśliwa? Jak mogłabym dalej coachować, szkolić ludzi gdybym była niespójna w tym, co robię albo raczej w tym czego nie robię!

 

2. Następnie, sprawdziłam czy za moją decyzją kryje się chęć ucieczki przed aktualną sytuacją, czy raczej chęć stworzenia czegoś kreatywnego, wartościowego?

Wiedziałam, że nie uciekam. Bo nie miałam przed czym. Wiedziałam natomiast, że potrzebuję więcej czasu aby tworzyć to co, jest mocno zakorzenione w moim sercu. Za czym właśnie to moje serce się rwie.

 

3. Upewniłam się również, że za moją decyzją nie stoi żaden nacisk. Żadne „muszę”. Że jedyne co jest, to prawdziwe, szczere i wielkie jak cholera „CHCĘ”

 

4. Rozpatrzyłam, a właściwie napisałam sobie scenariusze najgorsze i najlepsze z możliwych dla każdego wyboru, czyli co najgorszego może się wydarzyć jeśli wybiorę A, co najgorszego może się wydarzyć jeśli wybiorę B, co najlepszego może się wydarzyć decydując się na wariant A i co najlepszego może się wydarzyć przy wyborze opcji B. Polecam! To zawsze świetnie działa na naszą podświadomość, która generuje sobie stek ograniczeń.

 

5. Sprawdziłam także, czy wiem DLACZEGO to robię. Znam doskonale swoje DLACZEGO – a o tym jak znaleźć swoje DLACZEGO napiszę w innym wpisie 😊 No i tym samym, mam już tematy na dwa nowe wpisy 😉

 

6.Na koniec zapytałam siebie – czy podejmując tę decyzję stanę się kimś lepszym. Odpowiedź była jednoznaczna.

 

Wróciłam do domu pozostawiając swoje lęki i obawy i już wiedziałam co będzie moim kolejnym krokiem.

 

Swoją decyzję przegadałam z mężem i bliskimi mi osobami z rodziny, prosząc ich o wsparcie, nawet jeśli nie będę rozumieli mojej decyzji. Poprosiłam ich o przestrzeń do działania, bez krytyki, bez żadnej presji.

 

Wszystko dostałam. A co najważniejsze? To była moja, świadomie podjęta, przemyślana i „przechodzona” na górskich szlakach decyzja. I nie było już odwrotu.

 

 

Właśnie minęło kilka tygodni od podjęcia decyzji, zrobienia pierwszych kroków w kierunku swojego wielkiego celu. Zostawiłam swoje zaplecze finansowe, które nie tylko lubiłam, ale także dawało mi poczucie bezpieczeństwa.

Od momentu podjęcia decyzji, otworzyło się wiele drzwi. Drzwi do zupełnie nowych przestrzeni, nowych szans, możliwości, z których sama tworzę moje DZIEŁO.

 

Czy moja decyzja była właściwa? Jestem w 200% przekonana, że najlepsza z możliwych. Takie być albo nie być. Wiedziałam, że jeśli nie spróbuję to nigdy nie dowiem się, co czeka na mnie za tymi drzwiami. Ciekawość i wewnętrzne przekonanie, że zawsze sobie poradzę były silniejsze niż strach.

 

Czy była łatwa do podjęcia? Nie, bo strefa komfortu trzymała mnie mocno niczym ośmiornica, która oblepia ofiarę swoimi mackami.

 

Czy jest łatwo teraz? Nie, ale wraz z podjętą decyzją jest ogromna determinacja, która pcha mnie do przodu i nie pozwala zwątpić pomimo pierwszych trudności, bo one już, w tak krótkim czasie pojawiły się i wiem, że będą pojawiały.

 

Czy żałuję? Nigdy nie żałowałam żadnej decyzji podjętej świadomie przez siebie, bo zawsze wychodziłam z założenia, że dokonuję wyboru najlepszego na dany moment. A nawet jeśli podjęta decyzja niosła za sobą niezbyt dobre konsekwencje, to była moja i ja sama mogłam wyciągnąć z tego wartościowe wnioski na przyszłość.

 

Jeśli więc, dzisiaj stoisz przed ważnym dla siebie wyborem, masz podjąć jakąś kluczową, trudną decyzję, która ma wpływ na Twoje życie,  to odpowiedz sobie na powyższe pytania, pobądź przez chwilę sama i co najważniejsze – podejmij ją sama, bez wypytywania ludzi, o to co powinnaś zrobić.  I sprawdź jak wpływa to na poziom Twojego szczęścia 😊

 

Z miłością,

Ola

 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!