© 2017 CRAZYWOMENGOHEALTHY by Aleksandra Gelo-Piesta

Warszawa/mazowieckie 

info@crazywomengohealthy.pl      kom. +48 605 616 387  

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Twitter
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Ikona społeczna

50 SPOSOBÓW NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE. SPOSÓB #17 BÓJ SIĘ I RÓB

September 29, 2017

 


Masz czasem tak, że chcesz coś zrobić ale lęk totalnie Cię paraliżuje, obezwładnia i odbiera Ci moc?
Co więcej, sprawia, że nie jesteś w stanie podjąć żadnego działania i czujesz jakbyś kręciła się w kółko.
Wciąż w tym samym miejscu.... wciąż porażona strachem...


Czwartkowe popołudnie. Wsiadam na rower i jadę przed siebie, aby oczyścić umysł i podjąć decyzję... otóż kilka dni temu, po sporej, dwukrotnej zmianie planów weekendowych, otrzymałam propozycję od bliskiej mi osoby, abym jechała z nią w góry. Zgodziłam się. Ale już dzień po naszych wstępnych ustaleniach i obgadaniu planu, okazało się, że nasz wspólny wyjazd też nie wypali. Szkoda. Miałyśmy być razem. Dwie zapalone "coachity", długie babskie pogaduchy, a to wszystko okraszone pięknymi, tatrzańskimi widokami...ale nic z tego!
Cholera! Miało być tak pięknie!

Na jeden dzień zapominam o wyjeździe. Akceptuję te wszystkie zmiany i trudności, które dzieją się w ostatnich kilku dniach.
Ale jednak coś mnie ciągnie w te góry! Obrazy niesamowitej natury wracają jak żywe. Muszę jechać! Tylko z kim? Jak?

I nagle, przychodzi myśl- jedź sama!
Ale jak to sama???? Sama w góry? Sama???? Bez doświadczenia w górskich wyprawach? Sama na szlaku? Sama w pociągu nocnym?
Do głosu dochodzi lęk. Lek przed nieznanym. Lęk wynikający z nieprzygotowania, nieznajomości terenu, lęk przed nocną wyprawą pociągiem (nie znoszę jeździć sama wieczornymi pociągami, a co dopiero nocnym!). Lęk, lęk i jeszcze raz lęk. Lęk, który się nasila, obezwładnia mnie i sprawia, że odrzucam ten pomysł.
Ale teraz podczas mojej rowerowej, godzinnej przejażdżki zadaję sobie pytanie: "po co miałabym tam jechać?" Ok to, że coś mnie ciągnie do tych gór od kilku miesięcy, to fakt. To, że przydałby mi się taki czas tylko dla siebie - to pewne. To, że potrzebuję poprzebywać w ciszy i nacieszyć się naturą - to wiem. Ale co powoduje, tak z głębszego poziomu, że tak bardzo potrzebuję tam jechać????

I nagle olśnienie! Mam jechać, aby zostawić tam, właśnie tam, na tych górskich szlakach wszystkie swoje obawy i lęki, które towarzyszą mi od jakiegoś czasu! Mam jechać sama! Sprawdzić się w warunkach, w jakich nigdy nie byłam aby pokonać swoje wewnętrze bariery, swoje głosy, które mnie sabotują i rozprawić się ze wszystkim, co w ostatnim czasie mi ciąży.
A ciąży mi lęk. Lęk, który paraliżuje mnie, który nie pozwala mi iść dalej, podjąć kluczowych decyzji. Który zatrzymuje mnie, gdzieś na mojej drodze. Przez co nie robię do końca, tego co serce podpowiada. Lęk, który jest tak silny, że wkurzam się tak bardzo, że chcę mu dać w pysk! Raz a porządnie!

Piątek - ekscytacja na całego, kupuję bilet na ostatnią chwilę. Nocny pociąg - najgorzej. Dodatkowo sytuację pogarsza brak kuszetek i miejsc sypialnych. Zdobywam miejsce w przedziale siedzącym - w środku. 7 godzin męczarni. Trudno. To mnie nie zatrzyma.
Ale przeszkoda kolejna - nie mam plecaka. Ktoś miał mi pożyczyć ale nie udało się.
Trudno. Kupię nowy. Czuję przez skórę, ze może się jeszcze przydać kiedyś.
Kolejna przeszkoda. Nie mam biletu powrotnego i za nic nie mogę go zabukować. Dobra. Pomyślę o tym wieczorem.
Wracam do domu z całym sprzętem. Pakuję się podekscytowana. Cała drżę. Udało się upchać w jeden plecak wszystkie niezbędne artefakty tj, śpiwór, bluzę, buty, kijki, karimatę, ciuchy cieplejsze oraz mini mini kosmetyczkę wyłącznie z niezbędnymi produktami. Taaak jest to możliwe drogie kobiety ;-)


Kanapki zrobione, prowiant spakowany. Checklista. Mam wszystko.
Zakładam plecak i załamka. Ciężki to mało powiedziane. Jest ciężki w ch*j!!!!
I dopiero do mnie dociera.... przez dwa następne dni będę z nim robić kilometrowe trasy po górach. To nie taki pikuś!
Chwilowa rezygnacja. Może odpuścić! na co mi to? Boję się. Boję się na maxa!

Ale nieeee! Nic mnie nie zatrzyma. Jestem o krok przed wyprawą, o której marzę od czasu kiedy obejrzałam film "Dzika Droga" z Reesee Whiterspoon. A teraz czuję, że to właściwy moment.
Chcę zmierzyć się ze swoimi ograniczeniami i lękami, a jest to możliwe tylko w trakcie takiej wyprawy. Oczywiście, moja ma się nijak do tego, co przeżyła główna bohaterka ale w przeciwieństwie do niej, nie potrzebuję odnajdywać siebie. Potrzebuję sprawdzić swój charakter.
I coś mi mówi, że to będzie niezapomniana wyprawa....

Jest 22:00. Za godzinę z hakiem wsiądę do pociągu relacji Warszawa-Zakopane. Boję się jak cholera. Mam ochotę odpuścić. Ale wiesz co? Boję się i robię!
Bo tylko wychodzenie ze strefy komfortu i przełamywanie lęków zbuduje w Tobie siłę, odwagę i MOC. Tylko działanie pomimo lęku sprawi, że ograsz go porządnie.

Trzymaj za mnie kciuki i zastanów się czego Ty się boisz najbardziej. I po prostu to zrób, chociaż rozum podpowiada Ci coś zupełnie przeciwnego!

Ps. Jestem tak przerażona, że nawet nie wiem, czy to co napisałam ma jakiś sens.
Daj mi znać, czy jest ok a ja obiecuję zdać pełną relację z tego niesamowitego weekendu :-)


 

Please reload

Ostatnie posty

April 20, 2019

January 24, 2019

January 10, 2019

November 30, 2018

Please reload

Dołącz do grona moich Subskrybentów!